Czy
zastanawialiście się kiedyś pod jakim kryterium dobieraliście osoby, które Was
otaczają? Wybór przyjaciół jest niezwykle ważny, żeby przeżyć na tym świecie. Która
cecha, zachowanie, zainteresowanie skłoniło nas do zacieśniania więzi? Dobór
towarzystwa odbywa się poprzez swego rodzaju selekcję, która ma na celu
wykazanie wad i zalet poszczególnego kompana. Dla jednych ważne jest poczucie
humoru, dla innych majętność, a dla jeszcze innych wspólne hobby. Sęk w tym, że
należy znaleźć złoty środek. Jednoczesne uzupełnienie i ubarwienie naszego bytu.
Mam dwie
przyjaciółki, z którymi trzymam się przez większość swojego życia i bardzo je
sobie cenię. Jedną podziwiam za zdrowy rozsądek i rady, dzięki którym nie
rozsypałam wszystkiego dookoła siebie, a drugą za niemal sobowtórstwo w wielu
kwestiach. Dziwię się, że tak dużo można poświęcić dla drugiego człowieka i złożyć
część swojego ciężaru na jego barki.
Swoją
obecność tutaj [na blogu] w zasadzie zawdzięczam im. Co prawda sama wpadłam na
pomysł spisywania różnych przemyśleń akurat tu, lecz one popchały mnie dalej.
Stwierdziły, że skoro dość dobrze mi to wychodzi (jestem zdania, że raczej
gorzej niż lepiej) to dobrze by było, żebym dla swojego spokoju ducha to
wszystko wypisywała. Jak powtarzam dużo razy: może to kogoś zaciekawi? Jedyną
kwestią, jaka mi przeszkadza w blogowaniu to fakt, że najmądrzejsze wpisy
siedzą mi w głowie przez cały czas, a gdy faktycznie chcę o nich napisać to mam
pustkę. Aktualnie ciągnę temat selekcji o której dotychczasowo jakoś marnie
wspominam.
Czym w
zasadzie jest ta selekcja? Na czym ona polega? Selekcja to podział. Podział
stron. Jednych wyrzucamy w kierunku ludzi, którzy tylko przemknęli przez nasze
życie; innych w stronę osób, które mamy nadzieję, że zostaną na zawsze. Mam
jednak kilka wyjątków bezstronności, z którymi nie wiem co zrobić. Czy wyrzucić
ich do jednego boku, czy do drugiego. Cenię je sobie za otwartość w uczuciach i
mówieniu wielu krzepiących rzeczy, ale jednocześnie ta przewidywalność mi
uwłacza.
Niestety są
też czarne strony w doborze przyjaciół, o których już trochę wspomniałam
wcześniej. W większości oczekujemy nieustannych niespodzianek, które nam
zafundują. Gorzej, gdy o tej osobie wiemy już w zasadzie wszystko i niczym nas
nie zaskoczy. Może zabrzmi to dość brutalnie i radykalnie, ale po prostu
zaczynamy się nudzić kimś takim. Ciągle szukam wrażeń, co doprowadzi mnie do
obłędu. Szukam kogoś i czegoś, co zapewni mi nieustanną rozrywkę. Mimo, że
ostatnimi czasy jestem bardziej domatorką niż duszą towarzystwa to bardzo
brakuje mi poczucia zapomnienia i oderwania się od życia codziennego.