Albert Einstein

Albert Einstein: Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego obecnej formie jest moim zdaniem prawdziwym źródłem zła. Widzimy przed sobą ogromną społeczność producentów, której członkowie nieustannie usiłują pozbawić się nawzajem owoców swojej wspólnej pracy – nie siłą, lecz ogólnie rzecz biorąc zgodnie z legalnie ustanowionymi regułami. (…) Nieograniczona konkurencja powoduje ogromne marnotrawstwo pracy i okaleczenie społecznej świadomości jednostek, o którym wspomniałem wcześniej. Owo okaleczenie świadomości jednostek uważam za najgorsze zło kapitalizmu.(…) Jestem przekonany, że jest tylko jeden sposób wyeliminowania całego tego zła, a mianowicie stworzenie gospodarki socjalistycznej i systemu edukacyjnego ukierunkowanego na cele społeczne.

niedziela, 20 lipca 2014

Kompatybilność inaczej, czyli dziewiąty przekaz publiczny.

Uczucia rodzą się w nas bardzo szybko. Ze stanu błogiego spokoju, przechodzimy w lęk, aż do agresji, a koniec końców stajemy na etapie zakochania. Czy jest różnica między miłością i zakochaniem? Jak najbardziej.
Miłość z definicji jest uczuciem silnym i pewnym. Zwykle występuję po długiej znajomości. To jedno z doznań, które możemy określić, że jest na pewno. Zakochanie to stan, w którym poznajemy osobę i uważamy, że na prawdę jest ona warta pogłębienia relacji. Sztuka w tym, żeby rozróżnić oba pojęcia, a to wcale nie jest takie proste. Żarliwość w obu uczuciach prawie wcale się nie różni. Nie jestem w stanie podać dobrego przepisu na ich rozróżnienie.

Skąd tytuł kompatybilność inaczej? Pierwszym argumentem jest fakt, iż nie wiedziałam, czy zatytułować posta miłość czy zakochanie. Jak już wyżej wspomniałam jest to cholernie ciężko odróżnić i dopiero po czasie i przeróżnych decyzjach możemy stwierdzić, co to faktycznie było/jest. Szkoda tylko, że to właśnie przemijanie uświadamia nam bardzo często co straciliśmy, ale również co zyskaliśmy lub możemy zyskać poprzez rozróżnienie. Kolejny argument bazuje na ludzkiej psychice. Wielu z nas boi się słowa miłość, bo to wiąże się z obowiązkiem, pewnego rodzaju zaangażowaniem, na które nie wszyscy jesteśmy gotowi, i woli używać określenia zakochanie, co nie jest równoznaczne. Ostatni argument opiera się na tym, że w zasadzie piszę o tym i o tym. Żeby tytuł miłość i zakochanie nie brzmiał zbyt pospolicie postanowiłam nadać mu awangardowe znaczenie i zatytułować posta kompatybilność inaczej. 

Z czasem poznawania drugiej osoby możemy określić, czy warto się angażować. Już wiele razy przekonałam się, że pierwsze uczucie było błędne lub niezwiązane ze zgodnością charakterów. 
Miłość to czas. Czas spędzony razem na wspólnym poznawaniu siebie. Jeżeli nawet po miesiącu nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy to jest właśnie TO uczucie to bardzo prawdopodobne, że musimy iść i szukać dalej. Z drugiej strony może nam się wydawać, że znaleźliśmy to, czego szukaliśmy, a jednak okaże się, że byliśmy w błędzie. Zakochanie to obłuda. Wywołuje w nas silne emocje, uwalnia endorfiny. Mówią, że zakochanie jest piękniejsze od miłości. Że miłość to już jakaś rutyna. Zakochanie wprowadza nas w błogi stan, w którym czujemy się dobrze. Świat nam wiruje, a w głowie jest tylko ta jedna osoba. Miłość jest stateczna. Już wiemy, czego tak na prawdę chcemy. 
Potrafisz rozróżnić te dwa uczucia?

sobota, 19 lipca 2014

Być, czyli ósmy przekaz publiczny.



Odnajduje w sobie okresowe cechy zwątpienia i anty-twórczości. Długie przerwy od pisania wcale nie dają mi zbyt wielu inspiracji i motywacji do kontynuacji bzdurnych wywodów na ten, czy inny temat. Tak, czy owak powróciłam - miejmy nadzieję, że na stałe.

To kim jesteśmy zależy w pełni od nas. Możemy myśleć, że szklanka jest do połowy pusta lub pełna, ale chyba lepiej stawiać na ambicje, żeby ją zapełnić. Kontynuując temat "bycia" chciałabym podkreślić, że nieważne, co w życiu zrobiliśmy to była nasza decyzja. Skoro postąpiliśmy tak to znaczy, że byliśmy pewni danego kroku. Z drugiej strony często jest tak, że decyzje są niechciane i nieprzemyślane. Ale w zasadzie czym one są, skoro przez to pokazujesz jaki jesteś? Może właśnie te spontaniczne decyzje dodają nam uroku - z resztą jak te dokładnie opracowane.
Mając te siedemnaście lat na karku wiem jak to ważne jest, by być kimś, kto na prawdę będzie szczęśliwy. Wydaje się, że nastolatek ma tylko bzdurne problemy. Może i takie są, ale w tym wieku mają bardzo dużą wagę, gdyż to właśnie teraz życie może nam dawać pierwszego kopa w dupę.

Pisząc o tym wszystkim cały czas zastanawiam się nad kluczowym słowem "być". Jak je wytłumaczyć?

Być czyli istnieć, być czyli trwać. Myślę, że to najtrafniejsze określenia tego słowa. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że "być" znaczy przetrwać. Przetrwać wszystkie próby, jakie daje nam los i pokazać, że pomimo trudności pozostajemy sobą i w dodatku dobrze się z tym czujemy. Czy to trudne? Jak najbardziej. Ciężko przez cały czas pokazywać, że będąc sobą jesteśmy zadowoleni. Każdy dąży do jakiejś wyznaczonej doskonałości. Każdy próbuje wpasować się w jakiś kanon piękna. Dla każdego ma to inne znaczenie, inną wartość. Sztuka w tym, żeby zostać sobą i przypaść komuś do gustu bez zbędnych zmian. Nie mówię tylko o wyglądzie. Ludzie wywierają na nas presję bycia kimś, kim oni chcą, żebyśmy zostali.



Wszystko co w życiu zrobiłam było słuszne. Każdy mniej lub bardziej pewny krok, który wykonałam świadczył o moim przekonaniu, brnięciu w to, że tak będzie dobrze. Nie przepraszam za decyzje. Przepraszam za skutki. Czy to już jakiś poziom samoakceptacji?