Dzisiaj nie daję konkretnych przykładów z życia codziennego, bo są one albo zbyt bolesne, albo zbyt nudne, żeby pokazać na nich sens moich wywodów. Jak wiele rzeczy człowiek musi zrobić, żeby zmienić to wszystko, co się już podziało? Będąc tak pamiętliwą jak ja ciężko jest mówić o jakichkolwiek zmianach. Sama nie jestem ideałem. Nawet do niego nie dążę, bo wiem, że z moim przysposobieniem do życia może być na prawdę ciężko. Mam świadomość, że społeczeństwo myśli o mnie w bardzo różny sposób. Jednak... Byłabym w stanie nałożyć maskę na siebie, by uszczęśliwić bliskich mi ludzi. No właśnie. Dlaczego to jest niewykonalne? Bo nie dostaję konkretnych przykładów. Konkretnych rzeczy, które powinni mi wytknąć i stwierdzić, że powinnam nad tym popracować.
Czasem bardzo chciałabym się zmienić, ale ludzi nie warto zmieniać, bo nie będąc sobą można oszaleć już do końca. Pamiętajmy o tym, że opinia publiczna nie powinna wpływać bardzo znacząco na jakość naszego życiorysu, a jedynie powinna być wskazówką dla nas, że można się zmienić.
Z technicznego punktu widzenia to samo pojęcie "opinii publicznej" przedstawia się następująco: "Reakcja zbiorowości ludzkich na działania polityczne i społeczne, wyrażany publicznie stan świadomości owych zbiorowości. Dotyczy spraw ważnych dla społeczeństwa, często kontrowersyjnych. Jest zmienna, może ulec zmianom nawet w krótkim okresie (źródło)". No może publiczna opinia jest faktycznie zmienna, ale osobista jest zupełnie czymś innym. Ta kwestia jest oparta na zaufaniu i uczciwości, które w człowieku SĄ, ale SĄ ZATWARDZIAŁE. Zamknięte gdzieś w otchłani, w ukryciu przed światem. Zawsze powtarzam: "Jeżeli nie będziesz twardy, to ludzie cię zjedzą". I taka jest prawda. Widzą po zachowaniu, nawykach kim jesteś i z góry oceniają jak zachowasz się w danej sytuacji, jednocześnie knując, jak ugodzić cię w najczulsze miejsce.