Jakie to ważne, by
wywrzeć pierwsze wrażenie. Niektórzy nawet nie zastanawiają się nad tym, że
każdy najmniejszy gest jest w stanie ukazać tak wiele. Wystarczy tylko
obserwacja i wyciąganie wniosków, by stwierdzić co drzemie w danej duszyczce,
błąkającej się po tym świecie.
Mówią, że to właśnie
dłonie są wyznacznikiem naszego charakteru. Zastanawiałam się jaki to ma sens?
Doszłam do pewnych wniosków, które mogą pokrywać się z tym faktem. Jak
powszechnie wiadomo obgryzanie paznokci jest tikiem nerwowym, z którym borykają
się znudzone brzdące, znerwicowane nastolatki, a nawet ich rodzice. I to
właśnie jest już jakaś wskazówka. Taki nawyk nie bierze się sam z siebie.
Przykład dziewczyny, która ma wszystko. Drugą połówkę, doskonałe kontakty z
rodzicami i całkiem niezłe oceny. Jak wyglądają dłonie takiej młodej kobiety?
Otóż są zadbane, starannie spiłowane w idealny półokrągły kształt płytki, nie
ma żadnych odprysków z lakieru. Można by rzec, że albo spędziła dobre
kilkadziesiąt minut nad nimi, bo ma czas i nie musi żyć w stresie, albo po
prostu odwiedziła kosmetyczkę - na co też potrzeba czasu (i pieniędzy). Ale cóż
byłby to za przykład bez porównania?
Dziewczyna równie
piękna, zadbana. Wydawałoby się, że czegóż więcej jej brakuje? Zerknijmy na jej
dłonie. Brak lakieru, brak dbałości, brak części skórek dookoła płytki.
Klasyczny przykład osoby, w której "coś siedzi, coś się dzieje". Może
ma problemy w związku? Może właśnie nie odnalazła tego jedynego? Może pokłóciła
się z rodziną? Któraś z tych kwestii jest przecież trafna, bo tę dziewczynę
znam na wylot i wiem, co się u niej dzieje.
Jednakże obalenie
teorii o pięknych dłoniach, jako cesze charakteru, jest tak łatwe jak jej
przytoczenie. Jak już wyżej wspomniałam istnieje coś takiego jak tik nerwowy,
który nie zawsze ma coś wspólnego z faktycznym stresem. Czasem jest to tylko
zwykłe przyzwyczajenie, którego ciężko się oduczyć. Kolejnym argumentem jest
to, że niestety znacznie większa część facetów ma to do siebie, że nie
przejmuje się czymś takim jak dłonie. Brud, kiła i mogiła. Co można powiedzieć
o męskich dłoniach, które w 90% przypadkach wyglądają tak samo. Nic nie można
stwierdzić.
Po co więc
przytoczyłam historie dwóch dziewczyn na pozór podobnych? Podpierałam myśl
przewodnią, by później ją obalić? Oczywiście, że w jakiś sposób teorię można
podeprzeć odpowiednimi argumentami, ale łatwo postawić na niej przysłowiowy
krzyżyk, więc najlepiej nie sugerować się konkretnymi cechami wyglądu, a po
prostu wywnioskować mentalność poprzez zwykłą, luźną rozmowę.
Więc czym jest
tytułowa autoprezentacja? Jaki jest przepis na dobre zinterpretowanie
charakteru człowieka? Wydaje mi się, że taki sposób po prostu nie istnieje. Co
można powiedzieć o mnie? Dekoncentrujące tło, lekko chaotyczny tok pisania i
potok słów, które jako tako sklejają się w marną całość. Oto kim jestem. Mam
nadzieję, że chociaż jedna osoba, której zachce się zerknąć na moje posty
stwierdzi, że możne warto poczekać na następne i przekonać się, jakiego rąbku tajemnicy
uchyli nam autorka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz