Albert Einstein

Albert Einstein: Gospodarcza anarchia społeczeństwa kapitalistycznego w jego obecnej formie jest moim zdaniem prawdziwym źródłem zła. Widzimy przed sobą ogromną społeczność producentów, której członkowie nieustannie usiłują pozbawić się nawzajem owoców swojej wspólnej pracy – nie siłą, lecz ogólnie rzecz biorąc zgodnie z legalnie ustanowionymi regułami. (…) Nieograniczona konkurencja powoduje ogromne marnotrawstwo pracy i okaleczenie społecznej świadomości jednostek, o którym wspomniałem wcześniej. Owo okaleczenie świadomości jednostek uważam za najgorsze zło kapitalizmu.(…) Jestem przekonany, że jest tylko jeden sposób wyeliminowania całego tego zła, a mianowicie stworzenie gospodarki socjalistycznej i systemu edukacyjnego ukierunkowanego na cele społeczne.

wtorek, 18 marca 2014

Pięknie żyć, czyli drugi przekaz publiczny.

 "Odwaga to najważniejsza cnota tych,
którzy poszukują języka wszechświata."

Paulo Coelho


W biegu codziennych wydarzeń nawet nie zastanawiamy się nad tym, czy nasze życie jest dość dobre, by później móc powiedzieć, że było na prawdę piękne. Czasem jest jednak potrzebne mocne uderzenie, aby oderwać nasze myśli od codziennej monotonii i chwilę stanąć w miejscu, by się rozejrzeć i zastanowić nad swoimi poczynaniami. 
Wystarczy znaleźć chociaż odrobinę siły, odwagi i determinacji, żeby sprawić, że ot tak staniemy się szczęśliwsi. Spójrzmy na to, co już mamy, na co udało nam się zapracować, co dostaliśmy w prezencie od bliskich nam osób. Każda jedna rzecz w naszym otoczeniu znalazła się tam nie bez powodu.
Ciężko powiedzieć, czy wierzę w fatum, czy tylko i wyłącznie w ludzkie wybory, które już nie raz bywały zgubne. Na pewno jakiś los ciąży nad nami i prowokuje wydarzenia, mające na celu pokazać nam naszą bezradność, nasze słabości. Sztuka pięknego życia nie polega bowiem na bogactwie i sile przebicia, lecz na pokorze i zaufaniu swojemu instynktowi. Każdy wybór jest naszym własnym i niezależnie od tego, co uznamy za słuszne, bądźmy wdzięczni i nie zatracajmy się w pysze.  
Wywody na temat pięknego życia tak łatwo przychodzą mi do głowy w niespodziewanych momentach. Jednakże bardzo trudno jest to wszystko "przelać na papier". 
Zastanawiam się, czy nade mną wisi fatum, czy to wszystko to tylko moje trafne i nietrafne wybory, za które muszę teraz płacić. Śmiało mogę stwierdzić, że jednak jestem w stanie egzystować w spokoju i harmonii z samą sobą. 
Tak, tylko te wszystkie słowa ni jak mają się do sytuacji milionów ludzi na całym świecie, którzy są  na prawdę w gorszej sytuacji niż Ci, którzy chociażby teraz czytają (bądź piszą) ten post. Dostęp do Internetu i kąt w którym możemy usiąść, by w spokoju sprawdzić facebooka, twittera i inne portale społecznościowe lub informacyjne są godne pozazdroszczenia dla osób przeżywających głód, cierpienie, bezdomność, wojny. 
Te słowa są skierowane dla typowego Kowalskiego, który wiecznie niezadowolony z życia, siedzi i myśli nad tym, co zrobić, ażeby zagarnąć dla siebie jak największą pulę pieniędzy i żyć w dostatku. Nie mówię, że majętność jest zła. Złem jest to, co kieruje nami, aby ją zdobyć. Żądza materializmu, towarzysząca naszej kuli ziemskiej od zarania dziejów, wypaliła znaczące piętno na ludzkiej hierarchii wartości. 
28 IX 1939r. jest jednym z najbardziej znaczących przykładów dla naszego narodu, gdy chęć zagarnięcia jak największych terenów popchnęła człowieka do najohydniejszych działań. Tego dnia III Rzesza i ZSRR na mocy układu o granicach i przyjaźni podzieliły pomiędzy siebie obszar II Rzeczpospolitej. Czy to wydarzenie o mało co nie zrujnowało naszego kraju do końca? Łapanki, volkslista, wysiedlenia...

Dziękuję za wszystko, co wydarzyło się w moim życiu. Za to, że mogłam zahartować swój charakter i w rezultacie jestem w stanie podejmować mądrzejsze decyzje.

sobota, 15 marca 2014

Autoprezentacja, czyli pierwszy przekaz publiczny.

Jakie to ważne, by wywrzeć pierwsze wrażenie. Niektórzy nawet nie zastanawiają się nad tym, że każdy najmniejszy gest jest w stanie ukazać tak wiele. Wystarczy tylko obserwacja i wyciąganie wniosków, by stwierdzić co drzemie w danej duszyczce, błąkającej się po tym świecie.
Mówią, że to właśnie dłonie są wyznacznikiem naszego charakteru. Zastanawiałam się jaki to ma sens? Doszłam do pewnych wniosków, które mogą pokrywać się z tym faktem. Jak powszechnie wiadomo obgryzanie paznokci jest tikiem nerwowym, z którym borykają się znudzone brzdące, znerwicowane nastolatki, a nawet ich rodzice. I to właśnie jest już jakaś wskazówka. Taki nawyk nie bierze się sam z siebie. Przykład dziewczyny, która ma wszystko. Drugą połówkę, doskonałe kontakty z rodzicami i całkiem niezłe oceny. Jak wyglądają dłonie takiej młodej kobiety? Otóż są zadbane, starannie spiłowane w idealny półokrągły kształt płytki, nie ma żadnych odprysków z lakieru. Można by rzec, że albo spędziła dobre kilkadziesiąt minut nad nimi, bo ma czas i nie musi żyć w stresie, albo po prostu odwiedziła kosmetyczkę - na co też potrzeba czasu (i pieniędzy). Ale cóż byłby to za przykład bez porównania?
Dziewczyna równie piękna, zadbana. Wydawałoby się, że czegóż więcej jej brakuje? Zerknijmy na jej dłonie. Brak lakieru, brak dbałości, brak części skórek dookoła płytki. Klasyczny przykład osoby, w której "coś siedzi, coś się dzieje". Może ma problemy w związku? Może właśnie nie odnalazła tego jedynego? Może pokłóciła się z rodziną? Któraś z tych kwestii jest przecież trafna, bo tę dziewczynę znam na wylot i wiem, co się u niej dzieje.
Jednakże obalenie teorii o pięknych dłoniach, jako cesze charakteru, jest tak łatwe jak jej przytoczenie. Jak już wyżej wspomniałam istnieje coś takiego jak tik nerwowy, który nie zawsze ma coś wspólnego z faktycznym stresem. Czasem jest to tylko zwykłe przyzwyczajenie, którego ciężko się oduczyć. Kolejnym argumentem jest to, że niestety znacznie większa część facetów ma to do siebie, że nie przejmuje się czymś takim jak dłonie. Brud, kiła i mogiła. Co można powiedzieć o męskich dłoniach, które w 90% przypadkach wyglądają tak samo. Nic nie można stwierdzić.
Po co więc przytoczyłam historie dwóch dziewczyn na pozór podobnych? Podpierałam myśl przewodnią, by później ją obalić? Oczywiście, że w jakiś sposób teorię można podeprzeć odpowiednimi argumentami, ale łatwo postawić na niej przysłowiowy krzyżyk, więc najlepiej nie sugerować się konkretnymi cechami wyglądu, a po prostu wywnioskować mentalność poprzez zwykłą, luźną rozmowę.
Więc czym jest tytułowa autoprezentacja? Jaki jest przepis na dobre zinterpretowanie charakteru człowieka? Wydaje mi się, że taki sposób po prostu nie istnieje. Co można powiedzieć o mnie? Dekoncentrujące tło, lekko chaotyczny tok pisania i potok słów, które jako tako sklejają się w marną całość. Oto kim jestem. Mam nadzieję, że chociaż jedna osoba, której zachce się zerknąć na moje posty stwierdzi, że możne warto poczekać na następne i przekonać się, jakiego rąbku tajemnicy uchyli nam autorka.